Nie znam się, to się wypowiem: krótka rozprawa o złym wilku

28 lipca 2014
1

fot. Stefano Maule / flickr
Przeglądając nowości na blogu Kominka, natknęłam się na newsa o tym, że Ikea podłożyła się Stowarzyszeniu dla Natury „Wilk”, wypuszczając do obiegu maskotkę – wilka z bajki o „Czerwonym kapturku”. Posiadacz takiej zabawki może do upadłego umieszczać babcię w brzuchu wilka, a następnie ratować ją z opresji, rozrywając wilkowi brzuch. Jak informuje Wprost, o istnieniu kontrowersyjnej zabawki stowarzyszenie poinformowali zaniepokojeni rodzice*.
Przedstawiciel organizacji bije na alarm, że dzieci przez zabawę wyżej wymienionym pluszakiem uczą się zachowań agresywnych względem osób starszych** (zawsze wydawało mi się, że od wpajania zasad nie są zabawki, ale rodzice – jeśli się mylę, poprawcie mnie), a poza tym „utrwala strach przed wilkami i niechęć do tego gatunku”. Cóż, mi też czytano tę bajkę w dzieciństwie, jednak zapewniam, że do wilków nie chowam żadnej urazy.
Teraz tylko powstaje pytanie: odpuszczając już temat zżerania babci (ok, po części rozumiem argument, ale tak jak mówię – od wychowywania są rodzice, a nie zabawki), czy zabawka może wyrządzić większą krzywdę niż sama bajka? 
fot. Caninest / flickr
Według mnie, zabawka jest tylko narzędziem, nie nauczycielem. To od osób odpowiedzialnych za wychowanie dziecka zależy, w jaki sposób zostanie wykorzystana. Natomiast opowieść, wysłuchiwana przez ufne i dosłownie odbierające wszystko maluchy, których wyobraźnia – w przeciwieństwie do wyobraźni osób dorosłych – jest nieograniczona, może odcisnąć piętno na psychice. Widać to chociażby na przykładzie mojej 5-letniej chrześnicy, która po wysłuchaniu bajki do dziś emocjonalnie reaguje na słowo „wilk” (i bynajmniej nie w pozytywnym sensie). Pewnego razu, gdy dowiedziała się, że jej rodzice jadą na grzyby, stwierdziła zaniepokojona: „ale w lesie są wilki!”.
Jeśli chodzi o pluszaka – nie wyobrażam sobie, aby dziecko od zabawy nim snuło ideologie, które próbują sobie wkładać w usta dorośli, albo co więcej – nagle złapało za siekierę i biegło z nią w stronę Bogu ducha winnej babci. Gdybym była dzieckiem – zapewne po paru minutach znudziłaby mi się taka zabawka, bo ileż można w kółko wkładać i wyciągać (babcię „z” i „do” brzucha, zboczuchy!).
Idąc dalej – czy jeśli bajka przyczynia się do potęgowania w dziecku strachu (chociaż w niewielkim stopniu), czy nie powinna zostać wpisana do czegoś na kształt Czarnej Listy Bajek? Wielkiej Księgi Bajek, Których Nie Wolno Opowiadać? Nie ma czegoś takiego? Może to pomysł na biznes. Potem uczepimy się jakiejś pierdoły, zrobi się aferkę i o moim produkcie też będzie głośno. A co!
fot. Jamie McCaffrey / flickr
* Rodzice. Ok, nie mam absolutnie żadnej pewności, ale śmierdzi mi to „osobami z otoczenia gwiazdy”… ;)
** Od kiedy „zieloni” pochylają się nad losem osób starszych?
Luźny pomysł na koniec – a gdyby tak odczarować zły urok wilka i zamiast przedstawiać go jako postać demoniczną, zestawić watahę z przykładem zgranej grupy, rodziny? Tak tylko „głośno myślę”.
Co Wy na to?

 



Tagi: , , , , ,

Jedna odpowiedź do “Nie znam się, to się wypowiem: krótka rozprawa o złym wilku”

  1. maxcom napisał(a):

    Czytałam bajki dla dzieci jakie dostałam dla małego i tak tylko ciecie nożami, siekierami, zabijnie, bicie- aż mi było nieprzyjemnie a nazwiska autorów to Gałczyński, Konopnicka i inne lekturowe sławy szkolne. Nie przeczytam takich bajek mojemu dziecku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Cześć, jestem Berciuch. Jak widać, nie facet, choć ksywa może sugerować inaczej . Fajnie, że jesteś - rozgość się w moim świecie i zostań na dłużej!

Facebook

Instagram

Reklama



© 2011-2015 Berciuch. Wszelkie prawa zastrzeżone.